.Wydarzenia z „Vengeful. Mściwi” mają miejsce około pięć lat po „Vicious. Nikczemni” (moją recenzję przeczytać możesz tutaj). Można powiedzieć, że w drugim tomie role bohaterów wymieniły się. Tym razem to Victor znajduje się na wolności, zaś Eli siedzi za kratkami. W dodatku nie ma on pojęcia, że Victor znajduje się wśród żywych po ich ostatnim spotkaniu; wszystko za sprawą Sydney. Ten stan rzeczy prawdopodobnie pozostałby w ten sposób, gdyby nie komplikacje, jakie zaczęły pojawiać się u Victora po ponownym ożywieniu. Co jakiś czas zatrzymują się bowiem jego funkcje życiowe, umiera na parę minut, co wydłuża się z każdym razem. Niewiadomo, co stanie się gdy pozostanie martwy na pięć minut, kiedy to w mózgu zaczynają zachodzić nieodwracalne zmiany. Z tą silną motywacją wybiera się na poszukiwanie kogoś lub czegoś, co pomoże mu się wyleczyć.

Równocześnie Eli nawiązuje współpracę z naczelnikiem PION-u (instytucji zajmującej się chwytaniem osób PP), Stellem. Pomaga mu w namierzaniu osób PonadPrzeciętnych, aż pewnego dnia wpadają razem na trop serii morderstw. To sprawka Victora, który w ten sposób usuwał każdego PP, któremu nie udało się mu pomóc. W powietrzu czuć jedno – zapowiedź kolejnej konfrontacji dawnych przyjaciół.

„Vengeful. Mściwi” V. E. Schwab

Jakże szybko cofamy się w rozwoju. Jak tylko uwięzić ludzi, stają się zwierzętami.

Znakomite postacie

Książka rozpoczyna się zupełnie nowym wątkiem, dotyczącym Marcelli Riggins, żony jednego z najpotężniejszych gangsterów w Merit. Odegra ona jedną z ważniejszych ról w całej historii. Zresztą, czy w książkach V. E. Schwab jest jakakolwiek postać, która byłaby oderwana od konstrukcji całej powieści? To tylko pytanie retoryczne, oczywiście. W moim odczuciu, Marcella wypełnia pełnego rodzaju pustkę po Serenie. Kobieta z silnym charakterem, która pragnie zniszczyć każdego, kto stanie jej na drodze do celu.

Jedną z moich ulubionych postaci stała się nowa bohaterka serii: June. Sama do końca nie mam pewności, dlaczego tak a nie inaczej. Może dlatego, że jako jedna z nielicznych przejawia cień ludzkości, choćby w relacji z Sydney? A może dlatego, że jest mi jej zwyczajnie żal – nie może zapuścić korzeni, gdyż wiecznie ucieka?

„Vengeful. Mściwi” ciągle pędzi naprzód

Po przeczytaniu „Vengeful. Mściwi”, „Vicious. Nikczemni” uważam jedynie za zapowiedź właściwych wydarzeń, z którymi przyszło nam się zmierzyć właśnie w drugim tomie. W każdym rozdziale coś się dzieje, a fabuła (nawet jeśli urozmaicona o retrospekcję) nie stoi w miejscu. Jednym z nielicznych minusów tej książki, który mogę wymienić, jest duży rozstrzał wydarzeń, które raz mają miejsce cztery lata, a raz tydzień wcześniej i ciągle się przeplatają. Zdarzyło mi się już parę razy zgubić na osi czasu V. E. Schwab.

„Vengeful. Mściwi” V. E. Schwab

Obietnica, której nie umiesz dotrzymać, to tylko inna nazwa kłamstwa!

W tej części znacząco rozbudowany został wątek Eliota. Dzięki licznym retrospekcjom, szczegółowo poznajemy jego przeszłość i wszystko to, co go ukształtowało. Pozwala nam to zrozumieć jego postępowanie w dorosłym życiu. Ale czy usprawiedliwić? Odważę się nawet stwierdzić, że jego fanatyzm zaprowadził go na skraj życia i śmierci. Przyczyniły się do tego również zbyt duża pewność siebie, wiara w swoją nieomylność, a także nieśmiertelność, która skończyła się dla niego z chwilą, gdy zapomniał o śmiertelności.

V. E. Schwab nie oszczędza czytelnika; ładuje w jego kierunku karabin pełen treściwej, napiętej powieści. Z chwilą, gdy zasiada się do czytania, trudno jest się oderwać od lektury. Można powiedzieć, że czyta się ona sama. Z powodu wrażeń, jakich dostarcza, polecam pić do niej melissę. Najlepiej mieć w zanadrzu cały dzbanek.

Otwarte zakończenie

Na koniec mojej chaotycznej recenzji (trudno by miała innych charakter, skoro na samą myśl o tej książce włos jeży mi się na skórze), odniosę się do zakończenia. Odejście Victora od Mitcha, Sydney oraz Dola kompletnie złamało moje serce, choć z drugiej strony uważam to za zgodne z naturą Victora. Zawsze działał w pojedynkę, wszystko obmyślał i planował sam, a następnie oczekiwał od reszty że mu się podporządkuje. Mimo tego, przerwanie tej cienkiej więzi, jaką nawiązał ze swoją przyszywaną rodziną, rozbiło mnie. Z jednej strony, zakończenie daje również nadzieję, że Victorowi uda się wyleczyć ze swojej przypadłości po zdobytym serum, choć jego ilość jest ograniczona. Z drugiej strony, czy ostatni fragment nie sugeruje czegoś innego? Że Victor sam pozbawił się życia?

Mętlik w głowie po „Vengeful. Mściwi” to murowany skutek. Sprawia, że jeszcze bardziej nie można pozbierać się po lekturze, gdyż zostawia z pytaniami bez odpowiedzi. Co zatem będzie dalej?

„Vengeful. Mściwi” V. E. Schwab

Każdy koniec może być nowym początkiem, ale każdy początek musi mieć zakończenie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *