W ostatnich dniach głośno jest o książkach Leigh Bardugo, na podstawie których powstał serial „Cień i kość”. To spełnienie marzeń niejednego fana twórczości Bardugo, która znana jest z ciągłego zaskakiwania czytelników i tworzeniu bohaterów na wysokim poziomie. Czy w przypadku jej debiutu, czyli „Cienia i kości”, jest tak samo?
Nieszablonowe uniwersum
To, co trzeba przyznać Bardugo, to to, że udało jej się stworzyć naprawdę oryginalny świat z dopiętą na ostatni guzik kulturą. Trudno znaleźć drugą taką autorkę, a już zwłaszcza wśród książek młodzieżowych, która z taką pieszczotliwością oddaje się kreowaniu uniwersum. W tym miejscu trzeba również wyjaśnić, iż pisarka dużą inspirację czerpała z obyczajowości Rosji. Świadczą o tym przede wszystkim nadawane bohaterom imiona oraz język, jakiego używa się w Ravce.
Akcja książki rozpoczyna się właśnie w Ravce – państwie rządzonym przez monarchię oraz Zmrocza (tłumaczenie z wydawnictwa MAG). Zmrocz to bardzo intrygująca postać, która potrafi przykuć uwagę czytelnika już od pierwszych stron. Stoi on na czele Drugiej Armii, w skład której wchodzą griszowie. Griszów od zwykłych ludzi odróżnia to, że potrafią władać nadzwyczajnym mocami. Co ważne: te moce działają tylko w obrębie materii. Przykładowo Szwalnik nie jest w stanie przywołać wiatru, gdy znajduje się pod wodą, gdzie nie ma powietrza.
Zmrocz, Alina i… Mal
Alinę Starkov – główną bohaterkę – poznajemy podczas jej służby wojskowej. Jest praktykantką jednego z kartografów, zaś jej przyjaciel Mal to utalentowany łowca. Poznali się w sierocińcu, w którym się wychowywali, i od tego czasu stanowią nierozerwalny duet. Wtedy też ma miejsce nieoczekiwane wydarzenie; Alina odkrywa drzemiącą w niej moc, tłumioną przez lata. Okazuje się, że potrafi przywołać światło, władać nim, nawet w zupełnych ciemnościach (odróżnia ją to zatem od pozostałych griszów). Również i Zmrocz potrafi posługiwać się mocą inną od reszty griszów: włada cieniami, ciemnością, którą potrafi w każdej chwili przywołać. Tym bardziej intryguje go Alina. Tak właśnie młoda dziewczyna została wplątana w niekończącą się serię intryg i manipulacji o władzę nie tylko nad Ravką, ale i nad całym światem.
We wstępie wspomniałam, że Leigh Bardugo znana jest z tworzenia bohaterów z krwi i kości. Sprawdza się to jednak znacznie wyraźniej wraz z późniejszymi książkami. W przypadku pierwszej części jej trylogii, mogłabym mianem nieszablonowej postaci określić jedynie Zmrocza, choć i tak uważam, że można było poświęcić mu znacznie więcej uwagi. Jego tajemniczość bardzo mnie intrygowała, przez co moje ulubione sceny z „Cienia i kości” to właśnie te z jego osobą.
Alinę mogę określić jednym słowem: sierota. I to nie dlatego, że wychowywała się w sierocińcu, a dlatego, że nie potrafiła samodzielnie myśleć i podejmować decyzji; żyła tylko na cudzych zasadach. Mam wrażenie, że o ile na początku książki całkiem nieźle sobie radziła, o tyle później jest już coraz to gorzej. Fakt, że dopiero poznaje świat griszów i ich reguły, a zarazem poszukuje swojego przeznaczenia. Nie zmienia to jednak faktu, że w pewnym momencie przygody Aliny stały się dla mnie męczące właśnie przez jej męczącą osobowość.
Co do pozostałych bohaterów… Mal irytował mnie przez blisko 300 stron. Nie potrafię jednak wytłumaczyć dlaczego. Może dlatego, że nie miał swojego zdania, a zarazem nie potrafił się określić. Może i dlatego, że nie potrafiłam zrozumieć jego motywacji.
Mogło być lepiej
„Cień i kość” to debiutancka powieść Leigh Bardugo. Nie można zatem oczekiwać od niej zbyt wiele, zwłaszcza w porównaniu z kolejnymi książkami pisarki. Mimo to uważam, że „Cień i kość” to naprawdę spójna i klarowna lektura; nie ma tam zbędnych wątków. Faktem jest, że w pewnych momentach odczuwałam znudzenie książką ze względu na wolno rozwijającą się akcję. Większą część powieści zajmują opisy Aliny z codzienności życia wśród griszów w Małym Pałacu niż spektakularne bitwy, zagrywki polityczne czy tego typu kwestie, których można by się spodziewać po tematyce książki.
Na pochwałę zasługuje przede wszystkim stworzony przez Bardugo świat griszów, którym rządzi magia. Co prawda Alina Starkov całkiem szybko opanowuje umiejętności, których młodzi griszowie uczą się latami, ale potraktujmy to z przymrużeniem oka. Jej postać pozostawia wiele do życzenia, nie wspominając już o Malu! Sytuację ratuje natomiast Zmrocz, dla którego byłabym w stanie ponownie przeczytać „Cień i kość”.


One thought on “„Cień i kość” Leigh Bardugo. Debiut warty uwagi?”
Comments are closed.