Bez wątpienia przyszło nam żyć w niełatwych czasach. Boimy się o zdrowie własne oraz naszych bliskich, unikamy zatłoczonych miejsc i ograniczamy kontakty z rówieśnikami. Zamykamy się przez to coraz bardziej w domach, mieszkaniach, które wydają nam się być bezpiecznym azylem. Gdy jednak przychodzi pora, aby w końcu opuścić cztery ściany (na przykład w celu uzupełnienia zawartości lodówki), często przeradza się to w narastający niepokój. W konsekwencji może to prowadzić do postawy nazywanej agorafobią. Najprościej można zdefiniować ją jako lęk przed opuszczeniem bezpiecznej przestrzeni. Właśnie z tym zmagała się Anna Fox – bohaterka książki A. J. Finna „Kobieta w oknie”.
Inna rzeczywistość?
Książkę przyszło mi przeczytać w nieco bardziej „normalnej” rzeczywistości. Z tego też powodu zastanawiałam się, jakby wyglądało moje życie bez wychodzenia z domu. Mogłabym zamawiać zakupy bezpośrednio pod moje drzwi, a całe dnie spędzać na surfowaniu w sieci lub podglądaniu sąsiadów. Zupełnie jak Anna Fox! Na pierwszy rzut oka jej codzienność wydała mi się nudna i niezwykle przytłaczająca. Szybko jednak okazuje się, że przyszło jej przeżyć mrożący krew w żyłach thriller psychologiczny i to na własnej skórze!
Zwodniczy umysł
Anna straciła naprawdę wiele – od pracy począwszy, na rodzinie skończywszy. Właśnie przez traumatyczne wydarzenia zachorowała na agorafobię. Mimo wszystko starała się pomóc osobom z takim samym zaburzeniem m.in. na Agorze – portalu zrzeszającym ludzi takich jak ona. Warto tutaj wspomnieć, że w przeszłości była ona terapeutką. Jej ulubionym zajęciem zaraz po oglądaniu czarno–białych filmów było podglądanie sąsiadów. Siadała na parapecie i z aparatem w ręku uwieczniała wszystko, co działo się w okolicy. Można powiedzieć, że w ten sposób żyła życiem innych.
Pewnego dnia, do mieszkania nieopodal, wprowadziła się nowa rodzina – małżeństwo z synem. To właśnie temu trio nasza bohaterka poświęcała najwięcej uwagi. Wieczór zapowiadał się jak co dzień; popić tabletki wyznaczone przez lekarza winem i obejrzeć ulubiony film. Wówczas Anna dostrzegła coś, czego nie powinna widzieć. Coś, co odmieniło jej światopogląd na zawsze, a jej głównym celem stało się odkrycie prawdy na temat tego, co zaszło feralnego wieczora u nowych sąsiadów. Ale czy może zaufać własnym oczom?
„Kobieta w oknie” daje nadzieję
Książka pełna jest zwrotów akcji, zaskakujących zakończeń wątków, a co najważniejsze – nikomu w niej nie można ufać. Czytelnik dochodzi do takiego momentu, że sam przestaje odróżniać rzeczywistość od halucynacji, które są skutkiem ubocznym mieszania farmaceutyków z alkoholem. Co w takim razie jest prawdą, a co złudzeniem? I kto mówi prawdę? Jedno jest pewne – świat Anny wywrócił się o 180 stopni. Szczególnie przełomowym momentem dla niej samych jest pokonanie własnych słabości, barier bezpieczeństwa. Anna daje nadzieję każdemu, kto boi się wyjść z własnej strefy komfortu.
Lektura wnikliwie analizuje psychikę agorafobika, dzięki czemu lepiej możemy zrozumieć takie osoby. Ich sytuacja nie jestem żadnym „widzi mi się” ani lenistwem. To prawdziwy problem, który dotyka coraz więcej osób (zwłaszcza ze względu na okoliczności, w jakich obecnie się znajdujemy). W pewien sposób książka nie tylko zaskakuje, ale i edukuje. Uważam, że każdy o mocnych nerwach powinien zapoznać się z historią „Kobiety w oknie”. W momencie kulminacyjnym prawie porwałam kartki podczas ich przewijania, aby tylko dowiedzieć się, co wydarzy się dalej. Wciągająca i do przeczytania na jednym tchnieniu. Sama nie przypuszczałam, że aż tak mnie pochłonie!

