Wyobraź sobie, że mieszkasz w niedużej wiosce, gdzie wszyscy się znają. Nie da się zatem nic ukryć wśród pozostałych mieszkańców, poza jednym mankamentem. O roku próby nie mówi się tutaj głośno. Podczas dwunastu miesięcy każda z młodych dziewcząt ma za zadanie przetrwać w dziczy i wyzbyć się swojej magii, przez którą mężczyźni tracą zdrowy rozsądek. Następnie ma powrócić do wioski i zostać skromną żoną lub wykonywać niechlubne prace.

Po drodze na młode dziewczyny z roku próby, czyhać będą niebezpieczni kłusownicy. Oddzielające ich ogrodzenie nie jest wcale najskuteczniejszym sposobem ochrony. Nie wszystkim też uda się wrócić. A te, które przeżyją, nigdy nie będą żyć tak jak kiedyś.

Sama przeciwko wszystkiemu

Tierney James w dzień welonów (uroczystość poprzedzającą wyruszenie na rok próby, podczas której mężczyźni wybierają swoje przyszłe żony) dowiaduje się, że ma za rok poślubić swojego przyjaciela Michaela. Nie uśmiecha jej się to, gdyż nigdy nie chciała żyć w zniewoleniu przez jakiegokolwiek mężczyznę. Dodatkowo ma ona dwie starsze i dwie młodsze siostry. Nie może zatem uciec, ponieważ karę za to poniesie któraś z nich. Tak naprawdę nie wie, czego powinna się spodziewać: temat roku próby to temat zakazany. Wymowny staje się jedynie wygląd i zachowanie kobiet, które przeżyły to wydarzenie na własnej skórze: odcięte uszy, palce, nieobecne spojrzenie i rozciągające się blizny.

Ojciec Tierney pracuje jako aptekarz, dlatego udało mu się przekazać część swojej wiedzy córce, którą niejednokrotnie przyszło jej wykorzystać. To samo tyczy się innych zaradnych czynności: rozpoznawanie właściwości poszczególnych roślin, polowanie, budowanie deszczówki. Wszystko to zaczyna przeszkadzać jej rówieśniczce z roku próby. Kiersten uprzykrza życie Tierney, zaś w ślad za nią idą kolejne dziewczęta. Zmusza to Tierney do radzenia sobie samej, nieważne po której stronie ogrodzenia się znajdzie. Szybko okaże się, że śledzący jej każdy ruch kłusownicy nie są wcale jej największym zagrożeniem.

Zniewolone kobiety

Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy po przeczytaniu „Roku próby” Kim Liggett, wiązała się z nadzieją. Ta z pozoru młodzieżowa powieść, daje nadzieję każdej kobiecie na inną rzeczywistość, w której staną się równe mężczyznom. Przestaną żyć w ich cieniu, wykonywać pokornie wszystkie polecenia i bać się upokorzenia tylko przez pryzmat tego, kim naprawdę są. Książka jasno daje do zrozumienia, że jedynie solidarność kobiet może zmienić ich obecne położenie.

Nie sądziłam, że „Rok próby” wyrwie na mnie aż tak ogromne wrażenie: spodziewałam się raczej czegoś lżejszego, a w zamian dostałam naprawdę dobrze napisaną historię bez zbędnego przedłużania. Początkowo też nie do końca rozumiałam, skąd fenomen tej lektury, a już zwłaszcza porównanie do „Opowieści podręcznej”, co uznałam za nieco przesadzone. Zmieniłam zdanie z biegiem stron, gdy powiew feminizmu i siły kobiet dał się we znaki. W niektórych momentach przez moje ciało przechodziły dreszcze, co świadczy tylko o tym, że powieść nie prześlizgnęła się jedynie przez moje palce, a dotarła w głąb mnie. Zarazem przeraziła mnie jakże drugoplanowa rola kobiet w tamtejszej społeczności. To wręcz nieprawdopodobne, aby taka wizja miała się kiedykolwiek urzeczywistnić.

Wartościowa lektura

To, co mogę jeszcze powiedzieć o tej książce, to że otwiera oczy. Przedstawia nie tylko przyszłość, do której z nadzieją w sercach mogą dążyć młode kobiety, ale także obecny stan rzeczy. Nie byłam świadoma, że niektóre aspekty tej powieści istnieją również w naszej teraźniejszości. A już na pewno nie, że wybrzmiewają tak silnym echem.

Czy zatem rok próby był karą, czy może okresem największego wyzwolenia dla młodych dziewcząt? Bez wątpienia pozwolił im wniknąć w swoje dusze, zdystansować się do konserwatystycznej wioski i zrozumieć, czego pragną. Poznały lepiej swoją prawdziwą naturę i obrały konkretne cele. To, co przeżyły przez ten rok próby, jedynie umocniło ich więź. W rzeczywistości te dwanaście miesięcy okazało się być darem dla każdej z nich, pomimo trudnych przeżyć.

Nie wybieramy tego, kim się rodzimy: mężczyzną czy kobietą. Możemy za to wybrać, jaką rolę odegramy w społeczeństwie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *